21 listopada 2012

Autobusowstąpienie

Doskonałość w autobusie
Znajduje się w tej chwili
I jak zwykle daje światło
Od środka jak dioda
Doskonała
Opatentowana naprawdę
A z zewnątrz widać blask
Z obudowy przez szpary
Okna, wywietrzniki i błotniki
Czy tam są cekiny?
To nie są cekiny
Doskonałość nie potrzebuje
Autobusu też nie
Autobus by wolał
Bo iluminacja jest dobra
Doskonała

W to nikt nie wątpi
To chyba oczywiste
Że umiem i mogę
Natychać autobus
Umiejętnością moją
Poproszenia doskonałości
Może ostatni, co tak do autobusu wodzi
Że aż ciepło aż po końce
Kończyn wykończonych
Autobus o tym nie wie
I mu nie mówcie
Ale tak to jest
Że przeze mnie
Się świeci

05 listopada 2012

Litania do widzenia cię

Wychodzę
Ze szczeliny w murach
To musi być w celu
Nie zostawia się cegieł i starego drewna bez powodu
Dywan przeważnie ma grube włókna i trzyma
Sklejka i kryształy robią barycentrum
Które nazywa się meblościanka
Ale zostawiam to tak jak jest
Bo jednak nastąpiło to wychodzenie
Dobrowolne wcześniactwo z boazerii i kompletów
Biegunka z przepełnienia kątami prostymi mebli
Wyciekam spomiędzy nich
I innych czynników
Ponieważ
Ciągnie mnie teraz punkt
Widokowy gdzie
Będę mógł
Zacząć
Tak!
Widzenie!
Najwidoczniej!

Jesteś
Od czekania jesteś
Cieszę się, że cię widzę
Może zostaniesz ulubionym człowiekiem smutku
Cieszę się, że cię widzę
Bo za chwilę nastąpi akomodacja
I nie będzie tak fajnie bolało
Cieszę się, że cię widzę
Chociaż nie od razu zobaczyłem
Miałem rozproszenie uwagi
Ale to moją dobrocią obfitą
Cieszę się, że cię widzę
Matką tego jest czas
A ojcem potrzeba
Chyba

Cieszę się, że cię widzę
Bo nie jesteś w piżamie
Cieszę się, że cię widzę
Bo nie jesteś Jerzy Urban
Cieszę się, że cię widzę
Bo myślałem że nie sięgnę
Cieszę się, że cię widzę
Bo inaczej to widziałem
I się nie cieszyłem

Cieszę się, że cię widzę
Ale kto kogo najpierw?
Cieszę się, że cię widzę
Wolę jak ja ciebie najpierw
Cieszę się, że cię widzę
Bo jak idziesz to może być strach
Że no jakoś tak nie wiem co
Cieszę się, że cię widzę
W sumie to obojętnie
Ale lubię że czekasz

Cieszę się, że cię widzę
Zabijasz mi co ci tam miałem powiedzieć
Cieszę się, że cię widzę
Na początku
By było teatralnie
Cieszę się, że cię widzę
A jest mądrze i pięknie

Cieszę się, że cię widzę
Już nic nie będzie dobre
Obiecuję
Cieszę się, że cię widzę
Marne anegdoty ze środka komunikacji
Zawsze

Cieszę się, że cię widzę
Jak to w ogóle się stało?
Cieszę się, że cię widzę
Ty masz to samo
Że też może być naraz
To bym się nie spodziewał

Cieszę się, że cię widzę
Jaka mi wisi z brzegu refleksja?
Uważa się ją za istotną
Cieszę się, że cię widzę
A nie wiem o czym się myśli wtedy
Chyba zawsze o tym samym

Cieszę się, że cię widzę
Bo zawsze zapominam ciepło
Ciała przy tuleniu
Cieszę się, że cię widzę
Ani przy przytuleniu
Cieszę się, że cię widzę
Bo natomiast pamiętam zapach
Cieszę się, że cię widzę
Zapach
Cieszę się, że cię widzę
Bo początek pachnie inaczej
Cieszę się, że cię widzę
A cała reszta już tak samo

Cieszę się, że cię widzę
Materializacjo wyobrażeń
Cieszę się, że cię widzę
Niewiedząca nadziejo
Cieszę się, że cię widzę
Wyhodowana zachcianko
Cieszę się, że cię widzę
Dysonansie z otoczeniem
Cieszę się, że cię widzę
Rzeczy bardziej ale zdająca się być mniej

Cieszę się, że cię widzę
Oczy i czasem brwi
Cieszę się, że cię widzę
Potem ubrania
Cieszę się, że cię widzę
Szyja
Cieszę się, że cię widzę
To prolog dla zębów
Cieszę się, że cię widzę
I twoje zęby

Zęby harmonijne
Zęby poza rozwagą
Zęby dojrzałe do oglądania
Zęby działające
Zęby wielkie
Zęby mogą też być nieznaczne
Zęby ważne że się ukazują
Zęby zawsze w sam raz
Zęby nigdy przesada
Zęby od razu mądrość
Jak ja te zęby bym wszystko
Ale że widzę też dobrze

01 listopada 2012

Oficjalne oświadczenie w sprawie moich zdjęć w przebraniu Hitlera.

Jestem nazistą, ciotą, żydem, rumunem, rasistą, lewakiem, ignorantem, hipokrytą, katolem, czarnuchem, pedałem, pedofilem, ćpunem, komunistą, polaczkiem, nie mam szacunku do historii, jestem głupi, nie czytam książek, to co robię jest nie na miejscu, na niczym się nie znam, brzydko się ubieram, nie dbam o siebie, słucham złej muzyki, nie da się ze mną dyskutować, mam brudne buty, nie chcę legalizacji, sądzę że pink floyd jest chujowe, nie jestem męski, jestem infantylny, tnę się, dużo kłamię, nie kocham polski, lubię język niemiecki, smakuje mi sperma, obrażam autorytety, noszę rurki, hajluję, działalność charytatywna budzi u mnie politowanie, nie golę dziewiczego wąsa, uważam że w smoleńsku był zamach, rucham się z byle kim, śmieszy mnie kwejk i niekryty krytyk, regularnie chodzę do kościoła, gardzę pogo i nienawidzę małych dzieci.

28 października 2012

List do Ω.

Jestem bez włosów i mam rany
Sam to sobie zrobiłem wczoraj
Zahaczyłem się o ogień ostry
A łysy bo jestem oryginalny
I żeby włosy nie robiły mi krzywdy w czapkę
Bo one są bez sensu a czapka bynajmniej
A to się nie powinno tak mieszać

Następnie wytnę sobie wargi
Już z braku innych potrzeb
Można będzie całować po zębach
I lizać że nawet nie będę czuł
Czuć by było wymiociny
Wyciekające przez szczerby
Gdybym kiedyś nie miał aparatu
To bym się porzygał przy prezydencie
Ale będę szczelny także z dziurą w ryju
Obiecuję

Myślę też czasami o moim nosie
Ale nosa ruszać nie zamierzam
Ponieważ potrzebuję wyczuwać
Jak twoja kibić się zbliża od tyłu
Bo ona pachnie ciasną bawełną
I tą taką górą we Lwowie
Czyli grupowymi zdjęciami z panoramą
Tam jak byłem miałem rany i włosy
A teraz co
Nigdy tak nie było jeszcze
Że jak się patrzysz to tego nie czuję
Najpierw, musi dojść do lędźwi
Tam się zatrzymuje i tam to odbieram
To się obraca na planie twojej źrenicy
Więc wiruje bo są wąskie wąskie
Bo masz dużo światła i nie trzeba szeroko

Te źrenice to taki wszechobecny kształt
Tak jak w kroplach deszczu o parapet
Zawsze się powtarza taka sama sekwencja
Pewnie patrzysz fraktalem albo spiralą
Wyjątkowy komplement
Podpisano „Łysy”

24 października 2012

Pompeje

Dzisiaj jest taki tydzień
W którym było wiele dni i rażące błędy logiczne
Mały kosmos wyciekł się z mojego łokcia
W wyniku pęknięcia
I rozlał się zasychając i tworząc Pompeje

Tutaj jednak nie zagra psychodeliczny zespół
Bo on już poszedł do klasyki
Więc jest raczej jak dajmy na to magnetowid

Ale przecież mnie to nie obchodzi
Bo to świadectwo się nie zachowa odlew
Wszystko się pomieszało ze sobą

Się ponakładało i straciło konsystencję
Patrz pan jak się tutaj wszystko trzęsło
Od niskiej temperatury
Dalej pachnie zimnem wszędzie
Bardzo kobieco

Nad Pompejami przelatują aktualnie gęsi
Nadrukowane na szwedzkim banknocie
Dwadzieścia koron, sam sprawdź
To taka wiesz, ciekawostka
Bo my szanujemy ciekawostki

Pompeje odwiedziło wielkie konsorcjum
Usystematyzowało ono skrobanie
Z założenia ma być do dna
Ale to całkiem do dupy
Bo to jednak tylko płytko

Użyto do tego celu naiwnej ekstazy
O niestety tępych ostrzach
Tym się nie dokopiecie
To chuja daje

Nie dowiemy się jakie struktury zalał kosmos
Jakie budzenie się w nocy
I jakie myślenie zamiast czegoś innego
Jakie mylenie głosów ludzi
I czy był tam pierwiastek z czternastu
Jakie ślady pozostawiła protoplazmatyczna projekcja
Z chęci przejścia do osoby obok
Każdy o tym słyszał

Konsorcjum się dokopie
Ale tylko gdy się pokłóci całe
I będzie to przypadkowo
Nie nastąpi to w dzisiejszym tygodniu
Ale mnie to przecież nie obchodzi